Każdy kto mnie zna, wie, że Portugalia to dla mnie drugi dom. Przyznaję, że ten kraj ma w sobie to coś. Otwarci ludzie, klimatyczne miasteczka, dobre jedzenie i to co mnie najbardziej urzeka – natura. Na części kontynentalnej najbardziej lubię odkrywać niezliczone plaże (te ukryte są najlepsze!), natomiast lądując na Azorach nie mogłam się napatrzeć na otaczającą roślinność i niespotykany nigdzie w Europie klimat. Ale pakując walizkę na kolejną podróż – tym razem na Maderę, wiedziałam, że ta część Portugalii najbardziej przypadnie mi do gustu.

Z Misią i Gajosem polecieliśmy na wyspę głównie po to aby zrealizować ich sesję ślubną. Ale uwierzcie mi – tam się nie da nie robić zdjęć (a przynajmniej ja nie potrafiłam sobie odmówić).

Zresztą sami zobaczcie!

 

SHARE
COMMENTS