Z tą pracą fotografa ślubnego jest tak, że na kilka godzin totalnie zapominasz o otaczającym Cię świecie. Wyjeżdżasz z domu późnym rankiem, 30 stopniowy upał sprawia, że się roztapiasz i nie masz ochoty ruszać się z klimatyzowanego auta ALE. Wchodzisz do hotelu, do pokoju w którym piękna, skromna i uśmiechnięta kobietka właśnie szykuje się do swojego ślubu. W tym uśmiechu jest coś co od razu upewnia Cię, że ten dzień będzie dla niej jednym z najważniejszych w życiu. Piętro niżej spotykasz przystojnego faceta, ubranego w funkową marynarkę-w-jelenie i który za jakieś 2 godziny stanie się najszczęśliwszym facetem na świecie, bo poślubi tą Panią z piętra wyżej. I zaczyna się dziać magia.

A Tobie już nawet ten upał nie przeszkadza.

SHARE
COMMENTS